Pornozniewolenie
"Pornozniewolenie" to filmowy dokument
przygotowany przez Stowarzyszenie Kulturalne "Fronda" - zapis
wypowiedzi ludzi, którzy w przeszłości związani byli z seksbiznesem w
USA. Przedstawiamy scenopis filmu.
Nałóg
Gene McConeoll:

Z pornografią zetknąłem się po
raz pierwszy w wieku 12 lat. W szopie mojego wujka znalazłem stos magazynów
pornograficznych. Były to magazyny miękkiej pornografii, między innymi
Playboy. To odkrycie było jak uderzenie narkotyku w żyłach, byłem podekscytowany,
nigdy czegoś takiego nie czułem. Pamiętam, że wracałem do tej szopy, raz
po raz, zawsze, by uzyskać to samo podniecenie, ten sam typ wrażeń. Pamiętam,
że było tych magazynów około 300. Obejrzałem, co się dało, a potem chodziłem
do sklepów szukając takich pism. Kiedy mogłem - kupowałem, kiedy nadarzyła
się okazja - kradłem. Stałem się wreszcie nałogowcem. Byłem uzależniony
od tych materiałów, jak uwiązany do nich. Podczas tych poszukiwań natrafiłem
na materiały dotyczące molestowania dziewczynek. Kiedy miałem 16 lat próbowałem
molestować moją czternastoletnią siostrę.
Jimmy Ray:

Mój ojciec trzymał w domu materiały
pornograficzne, zatem mój kontakt z pornografią był bardzo wczesny. Stało
się to, gdy miałem kilkanaście lat. W miarę jak uzależnienie ojca od pornografii
zaczęło narastać i w domu pojawiały się materiały coraz bardziej ostre,
wyrazistsze, twarde, mój nałóg, moje uzależnienie od porno też zaczęło
się pogłębiać. Kiedy miałem 21 lat, uzależnienie już było ugruntowane,
a od 1984 roku znajdowałem się w całkowitym, zaślepiającym nałogu. Bywało
tak, że chodziłem do sex-shopu i pożyczałem 3-4 filmy na noc. Tak działo
się przez pięć, sześć dni pod rząd. Zabierało mi to dużo czasu i pieniędzy.
Osiągnąłem w pewnym momencie już taki poziom, że nie mogłem kontrolować
nałogu. To była narastająca potrzeba, tak silna, jak u narkomana potrzeba
kokainy.
Gene McConeoll:
W drugim roku mojego małżeństwa,
kiedy żona była w szóstym miesiącu ciąży, jej samopoczucie znacznie się
pogorszyło, miewała koszmary nocne, stała się wobec mnie oziębła. Czułem
się wtedy niechciany, odrzucony, uważałem, że mnie nie kocha. I wtedy
miał miejsce mój pierwszy poważny kontakt z seksbiznesem. Miałem wtedy
21 lat. Poszedłem do klubu dla panów. Było to dla mnie mocne przeżycie.
Na ścianach klubu zobaczyłem rozwieszone najmocniejsze materiały, jakie
kiedykolwiek w życiu widziałem. Byłem tym nieco zszokowany, ale jednocześnie
podekscytowany. Zacząłem wracać do takich miejsc. Za każdym razem obiecywałem
sobie, że to już ostatni raz, ale bez skutku. To był zaawansowany nałóg.
Nie wracałem do takich samych materiałów. Zapotrzebowanie rosło, sięgałem
po coraz nowsze sposoby zaspokojenia. Jeśli obejrzałem film, który mnie
podniecił, przy drugiej próbie podniecenie ustępowało. Musiałem więc szukać
coraz mocniejszych i mocniejszych materiałów. Doszło do tego, że zacząłem
oglądać materiały z większą ilością przemocy, bardziej niesmaczne, bardziej
dosłowne. Były to materiały, których wcześniej nie potrzebowałem. Potem
jednak stały mi się potrzebne, by osiągnąć ten sam poziom podniecenia.
Wracałem do tych doznań, zwłaszcza wtedy, gdy czułem się odrzucony i zirytowany,
samotny, gdy psuło się coś pomiędzy mną i żoną, kiedy źle mi szło w pracy.
Jimmy Ray:
Po raz pierwszy oglądałem hard-porno,
kiedy miałem 18 lat. Wtedy właśnie zobaczyłem taki film. Początkowo pornograficzny
materiał podziałał na mnie odrzucająco. Jednak, z drugiej strony, złapało
mnie to i cały czas obrazy z tego filmu wracały w wyobraźni. Moja świadomość
była tym wypełniona i w pewnym momencie te obrazy nie były już tak odrzucające.
Przyjmowałem je jako coś normalnego.
Dr Jerry Kirk, Koalicja Ochrony Dzieci i Rodziny:

Dr Wiktor Claim z uniwersytetu
w Utah przeprowadził badania naukowe na grupie ponad dwustu osób, które
były uzależnione od materiałów porno. Opisał cztery etapy wpływu tych
materiałów na życie ludzi. Pierwszy - nałóg. Pojawia się uwiedzenie, potem
uzależnienie, wreszcie nałóg. Drugi to utrata wrażliwości na obsceniczność
materiałów: co początkowo budziło zakłopotanie, zaczyna się podobać. Trzecim
krokiem jest eskalacja: początkowe miękkie porno i nagość nie wystarczają.
Uzależnieni potrzebują scen aktów seksualnych najróżniejszego rodzaju.
Potem przychodzi seks ze scenami przemocy i coraz gorsze gatunki porno.
Tak jak z narkotykami: zaczyna się od marihuany, a potem następuje eksperymentowanie
z crackiem, kokainą, heroiną. Ostateczny, czwarty etap to zastosowanie
w życiu fantazji wywiedzionych z oglądania pornografii, a więc pojawiają
się gwałty, molestowanie dzieci, cudzołóstwo, kontakty z prostytutkami.
W Ameryce przekonaliśmy się, że im więcej jest materiałów pornograficznych,
tym więcej się ich chce.
Jimmy Ray:
Doprowadziłem się do takiego stanu,
że siedziałem na brzegu łóżka patrząc na krzesło z porozrzucaną bielizną
i nie mogłem wykonać żadnego ruchu. Nie mogłem się zebrać, byłem rozbity;
nie mogłem nawet wstać i ubrać się. To było jak paraliż. Pamiętam, że
nie byłem nawet w stanie wypełnić czeków, zanieść je na pocztę i zapłacić.
Gene McConeoll:
Doszedłem do ostatecznego uzależnienia
od pornografii. Znalazłem się w sytuacji osoby, która poszukuje realizacji
fantazji pornograficznych. Chodziłem do domów publicznych, do klubów striptizowych,
klubów masażu, widywałem się z prostytutkami. Wydawałem średnio od 300
do 500 dolarów tygodniowo na te sprawy. Pamiętam, że ilekroć wychodziłem
z tych miejsc, mówiłem do siebie, że nigdy już tam nie wrócę, że chcę
kochać swą żonę i dzieci. I... po dwóch tygodniach znowu tam byłem.
Wtedy przeszedłem kolejną ciężką próbę: wsiadałem
nocą do samochodu w pustym parku, obok przechodziła kobieta. I nagle wyzwoliły
się te wszystkie fantazje, które miałem przez lata oglądając pornografię.
Coś przeważyło we mnie. Zmusiłem ją do wejścia do samochodu. Położyłem
ręce na jej szyi z zamiarem zgwałcenia. Zapytała, co chcę zrobić. Gdy
odpowiedziałem, zobaczyłem w jej oczach strach. Jakby ktoś mnie uderzył
kijem baseballowym w tył głowy: "Uważaj! Obudź się! Możesz zniszczyć
ludzkie życie!". Wycofałem się, powiedziałem, że popełniłem błąd.
Wyszła z samochodu.
Było to 16 lat temu. Nikt z mojego najbliższego
otoczenia nie miał najmniejszego pojęcia o tej stronie mojego życia. Kiedy
ich poinformowałem, wszyscy byli zszokowani, ale było to konieczne.
Od tamtej pory zajmuję się pomaganiem ludziom mającym kłopoty z pornografią.
Jimmy Ray:
I w końcu przez nadużywanie porno
zrujnowałem moje małżeństwo. Nawet teraz, mimo, że udało mi się przerwać
zamknięty krąg nałogu, prowadzę walkę z pozostałościami nałogu. Cały czas
walczę z pokusami.
Jeśli chodzi o pieniądze, które wydałem na te
materiały... Było ich bardzo dużo. Nałóg zabiera również dużo czasu i
energii, które można użyć na pożyteczne rzeczy. Porno zamienia seksualność
w jakąś mroczną siłę. Nie jest już tym, co zostało nam dane przez Boga,
ale staje się niszczącą siłą. Niszczy intymność, która miała być darem
dla nas. Niszczy czystość myśli. Pamiętam, że pornograficzne treści wypełniały
wszystkie moje myśli.
Gene McConeoll:
Najgorszą, najbardziej destrukcyjną rzeczą
w pornografii jest jej zdolność do dehumanizacji kobiety. Kobieta jest
redukowana do obiektu, przestaje być osobą. Playboy nazywa kobiety "playmates",
czyni z nich zabawki, nazywa je "króliczkami", zmienia w zwierzę.
Penthouse wręcz nazywa kobiety zwierzątkami. Tak samo postępują inne magazyny
pornograficzne. Nie odnoszą się do kobiet jak do osób - z szacunkiem.
Zło, jakie czyni mężczyznom pornografia, to kreowanie apetytu na to, czego
mężczyzna nie powinien chcieć w relacji z kobietą. Zaś szkoda kobiety
polega na wytworzeniu u niej chęci sprostania roli, jaką przewiduje dla
niej pornografia.
Jimmy Ray:
Porno tworzy nierealistyczne oczekiwania
w stosunku do roli życia seksualnego. Co się dzieje? Próbujemy odnaleźć
w seksie satysfakcję, jakiej seks dać nie może, bo nie został stworzony
w tym celu. W życiu mamy najróżniejsze potrzeby, jednak seks nie może
zaspokoić ich wszystkich.
Tasha:

Zaczęłam chodzić na randki z jednym
chłopakiem, kiedy miałam 16 lat. Chodziliśmy do jednej szkoły i mieszkaliśmy
w jednym akademiku. Kiedyś znaleźliśmy na łóżku jego współlokatora magazyny
pornograficzne. Zaczęliśmy odtąd je oglądać. Te materiały zaczęły nam
służyć jako instrukcja do eksperymentów seksualnych, jakie razem podjęliśmy.
Jednak nie czułam się z moim chłopakiem bezpiecznie; nie czułam, że mnie
kocha. Byłam bardzo zazdrosna, niepewna siebie jako osoby. Gdy oglądaliśmy
te magazyny, zwracałam uwagę na jego reakcje na kobiety tam pokazywane.
Zapragnęłam być jak one, ponieważ wydawało mi się, że były tak pewne siebie,
bo miały tych wszystkich mężczyzn wokoło.
Gene McConeoll:
Pornografia nie poprawia relacji
między mężczyzną a kobietą, ale je niszczy. Na przykład mówię żonie: "Kochanie,
przepraszam, nie podobasz mi się, nie jestem tobą zachwycony. Pozwolisz,
że zaproszę tutaj inną kobietę. Ona mi tu zatańczy i zrobi striptiz. Wtedy
poczuję się dobrze i będziemy mogli zbliżyć się do siebie".
Jaki to jest komunikat dla mojej żony? Że nie
wystarcza mi, nie zaspokaja moich potrzeb, musi rywalizować z moimi wyobrażeniami.
Nawet jeśli ta kobieta ze świata porno nie jest ciałem w naszym pokoju,
to jednak nadal jest inną kobietą. Zresztą, to nie jest rywalizacja z
kobietą, tylko z jej komputerowo wykreowanym obrazem. To symbol, fantazja,
sztucznie stworzony podniecający obiekt. W pornografii nigdy nie widać
wydatnych żył, siniaków, zmarszczek, zmęczonych oczu. To nie jest prawdziwy
świat. Taki obraz nie może poprawiać relacji międzyludzkich. Pornografia
tworzy bariery między partnerami, separuje ich.
Wielokrotnie używałem pornografii, kiedy miałem
kochać się z żoną. Gdy byłem z nią, myślałem o kobietach z pornograficznych
magazynów. Nie przeżywałem zbliżenia z żoną, ale zmieniałem ją w narzędzie
samogwałtu. Kochałem się z wyobrażeniem, a to powodowało rozczarowanie.
Dr Jerry Kirk, Koalicja Ochrony Dzieci i Rodziny:
Mężczyźni przez pornografię budzą w sobie oczekiwania,
że żony będą zachowywały się tak jak prostytutki. Myślą o kobietach jak
o przedmiotach, a nie osobach. O kobiecych narządach, a nie człowieku
równej wartości. Pornografia szczególnie rani młodych ludzi, bo każe im
wierzyć, że seks trzeba uprawiać zawsze, ze wszystkimi i w jaki tylko
sposób się zechce, a to bardzo szkodliwe.
Rick Schatz, Koalicja Ochrony Dzieci i Rodziny:

Jesteśmy przekonani, że cała pornografia
jest szkodliwa, także miękka. Po pierwsze, soft-porno jest drogą do twardych
materiałów. A twarde materiały mają oczywisty związek z przypadkami molestowana
seksualnego dzieci i gwałtami. Ale miękka pornografia ma bardzo niebezpieczny
wpływ na ludzi, na postawę i przekonania mężczyzn. Soft-porno dostarcza
pewnego wzorca reklamowego. Jego przesłanie mówi, że seks z każdym i w
każdej sytuacji jest nie tylko nieszkodliwy, ale także pożyteczny. Soft-porno
uczy też, że kobieta ma jedną wartość: zaspokaja seksualne potrzeby mężczyzn.
To działanie miękkiego, nie twardego porno. Jego przesłanie: nasycić seksem
całe społeczeństwo. Te materiały niszczą zdolność i motywację do utrzymywania
intymnego ciepła i pełnych miłości relacji osobowych z jedną osobą, co
jest podstawą życia rodzinnego.
Gene McConeoll:
Moją najgłębszą potrzebą nie jest
seks, ale intymność. Potrzebuję przebywania z kimś, kto kocha mnie takim,
jakim jestem, za to, jaki jestem, ze wszystkimi moimi słabościami i mocnymi
stronami. Z tego wzajemnego głębokiego poznania wynikają miłość, zaufanie
i zaangażowanie. I dopiero w takiej sytuacji może się pojawiać potrzeba
zbliżenia seksualnego, jako celebracji związku. Sam seks nigdy nie zastąpi
prawdziwego związku.
Przemoc
Dr Jerry Kirk, Koalicja Ochrony Dzieci i Rodziny:
Współczesne badania dostarczają
przytłaczających dowodów na to, że występuje bezpośredni związek między
pornografią a seksualną przemocą. Dr Marshall przeprowadził w więzieniu
Kingstone w Kanadzie badania wśród skazanych. Okazało się, że 87 proc.
ze skazanych, którzy molestowali dziewczynki i 77 proc., którzy molestowali
chłopców przyznało, że oglądanie pornografii było ich podstawowym stymulatorem
seksualnym. Często używali tych materiałów, by wprowadzić się w stan podniecenia
przed molestowaniem dzieci.
Inne badania przeprowadzono na Uniwersytecie Kalifornijskim
w Los Angeles na grupie studentów. Niektórzy ze studentów oglądali filmy
romantyczne, inni soft-porno, jeszcze inni hard-porno. Oglądali te materiały
raz w tygodniu przez sześć kolejnych tygodni. W tym czasie postawa tych
ludzi uległa widocznym zmianom. Po pierwsze: gwałt zaczęli oceniać jako
coś mniej złego. Po drugie: gdyby 51 proc. z badanych miało możliwość
uniknąć kary za gwałt, to by się go dopuściło. Wszystkie te zmiany nastąpiły
po jedynie sześciu tygodniach. Co zaś dzieje się z tymi mężczyznami, którzy
oglądają pornografię przez długi czas?
Pornografia ma wpływ na ludzi.
Gene McConeoll:
Zacząłem szukać materiałów, które
zachwalają, propagują gwałt na kobietach. Oglądając te materiały, łączyłem
przemoc i seks. To mnie prowokowało, by w podobny sposób zachowywać się
wobec kobiet.
Są też materiały pornograficzne stylizowane na
porno dziecięce. Występują w nich kobiety w wieku od 19 do 21 lat, które
są ubrane jak małe dziewczynki: mają podobne fryzury, ubrania, sukienki,
buty. Czasem mają napisy: "Lolita" lub mówią "Seks z małymi
dziewczynkami jest O.K.". Takie materiały seksualizują dzieci, zamieniają
je w obiekt pożądania seksualnego. Śmieszne, że się mówi, że pornografia
nie ma wpływu na ludzi, którzy ją oglądają. Oczywiście, że ma wpływ. Pytanie
tylko: jaki? Jesteśmy tacy, jak informacje, które otrzymujemy. Jeśli przyjmujemy
i akceptujemy brud, stajemy się brudni. Powielamy dostarczane wzorce.
Kiedy przyjmujemy toksyczne, zatruwające umysł materiały o kobiecie, seksie,
życiu, co się z nami dzieje? Gdy widzimy gwałt po gwałcie, kobiety ubrane
jak dzieci? Jakie to stwarza w nas potrzeby? Jak działa na naszą wyobraźnię?
Przecież w końcu chcę zrealizować to, co widzę w pornografii. Pornografia
to narzędzie uczące nas, jak "mamy" się zachowywać wobec kobiet
i dzieci.
Biznes
Amy McDonald:

Kiedy dorastałam, kiedy miałam
od 5 do 10 lat, byłam gwałcona przez mojego ojca alkoholika. Robili to
także moi wujkowie. Więc uciekłam z domu i spałam w toaletach na stacjach.
Kiedyś na takiej stacji zatrzymał się samochód i jacyś ludzie wzięli mnie
ze sobą. Tak poznałam właścicieli sex-klubu, którzy wciągnęli mnie do
tego interesu. Doszłam do wniosku, że właśnie na tym polega życie, że
to tylko seks, tylko życie w ten sposób. Próbowałam wszystkich możliwych
narkotyków, widziałam najgorsze, co tylko można zobaczyć: przemoc, zabójstwa,
samobójstwa.
Tasha:
W większości pism pornograficznych
nie występują tylko kobieta i mężczyzna, ale kobieta i kilku mężczyzn
lub mężczyzna i kilka kobiet. Ponieważ naśladowaliśmy to, co widzieliśmy
w magazynach, zaczęliśmy zapraszać innych ludzi. Po pewnym czasie człowiek
jest w stanie przełamać kolejne bariery: to, co wcześniej uważał za złe,
już mu się złe nie wydaje. Przekracza się kolejne granice. Zaprosiłam
kiedyś pewną dziewczynę do naszego związku. Okazało się, że jest tancerką.
Zaczęła mi opowiadać, że ma zawód, który pozwala jej zarabiać duże pieniądze,
że ma fajny samochód, dom - wszystko. Wtedy pomyślałam, że skoro i tak
robię to wszystko, naśladuję, co widzę w magazynach pornograficznych,
to dlaczego nie miałabym zarabiać na tym pieniędzy? Wydawało się to kolejnym,
logicznym krokiem. Świadomość, że ludzie płacą za oglądanie pornografii
i to, co ja wówczas robiłam, podsunęły mi pomysł. Gdy poszłam do klubu
szukać pracy, byłam już kompletnie znieczulona i niewrażliwa na ocenianie
tych spraw. Gdy się tam znalazłam, nie byłam zszokowana.
Trae Keller, były pracownik seksbiznesu:

Częścią mej pracy jako managera
w klubie erotycznym było angażowanie kolejnych ładnych dziewczyn, żeby
tańczyły nago w klubie. Większość dziewczyn nie jest w stanie przyjść
ot tak do klubu, zdjąć ubranie i zacząć tańczyć na scenie. My jednak mieliśmy
swoje sposoby. Przełamywaliśmy ich opory stopniowo, powoli. Wprowadzaliśmy
je w środowisko, aby mogły obserwować rozebrane kobiety, całą tę perwersyjną
atmosferę. Zatrudnialiśmy je jako kelnerki. Realne potrzeby klubu ograniczają
się jedynie do pięciu, sześciu kelnerek, nawet gdy jest wypchany do ostatniego
miejsca. Tymczasem w klubie było osiemnaście, dwadzieścia pięć kelnerek.
Dlaczego? Chcieliśmy w ten sposób stępić wrażliwość dziewczyn, chcieliśmy,
żeby nie czuły zakłopotania widząc nagie ciała, żeby zaakceptowały to
jako normalne.
To była moja praca: oszukiwać i uwodzić te dziewczyny.
Mówiło się im w pewnym momencie: "Wiesz, możesz być tam na scenie
wśród świateł. Wszyscy faceci będą o tobie marzyć, będziesz w centrum
zainteresowania, będzie wspaniale". W tym zajęciu nie ma jednak nic
wspaniałego: rujnuje ono dziewczyny, upokarza, niszczy szacunek do siebie.
Janie O'Brien:

Kiedy się pracuje w takim klubie,
jest się cały czas dotykaną, obmacywaną, szczypaną. Mężczyźni, którzy
chodzą do klubu myślą, że jeśli płacą, jesteś ich niewolnikiem czy czymś
w tym stylu. I musisz robić wszystko, czego od ciebie żądają, niezależnie
jak idiotyczne, niesmaczne albo śmieszne by to nie było. "Usiądź
tutaj, w takiej pozycji! Dlaczego miałbym cię traktować inaczej? Jesteś
tutaj, żeby to robić, a ja, żebyś robiła to dla mnie. Oboje lubimy to
robić. Trzymaj kasę". A właściciele klubu traktują cię jeszcze gorzej.
Jesteś dla nich zwierzęciem pociągowym, wołem ciągnącym pług po kamienistym
polu. I na dodatek okładają cię batem po plecach. Traktują cię jakbyś
była niczym.
Tasha:
Zdobywa się powodzenie, gdy stara
się sprostać fantazjom mężczyzn. A każdy mężczyzna ma inne fantazje. Każdej
nowej osobie oddaje się kawałek po kawałku samą siebie. Traci się stopniowo
siebie, jakby opuszczała człowieka własna dusza. Kiedy jest się najpierw
z jedną, a potem z kolejną osobą, dusza umiera powoli. Przy tym cały czas
udaje się, gra kogoś innego. To sprawia, że przekracza się kolejne granice.
Wreszcie, na dobrą sprawę, już nie wiadomo, kim się jest, ponieważ długo
udawało się, że jest się kimś innym. Na krótko przed moim odejściem z
klubu czułam w sobie śmiertelną pustkę, jakąś czarną dziurę wysysającą
wszystko wewnątrz. Byłam martwa w środku.
Trae Keller, były pracownik seksbiznesu:
W tym fachu używanie narkotyków
jest powszechne. Każdy, kto tam pracuje, bez żadnych wyjątków, używa narkotyków
lub alkoholu. Dziewczyny biorą dużo narkotyków, aby otępić się, aby nie
czuć, co się wokół nich dzieje. Nie chcą rozumieć, co rzeczywiście robią.
Nie chcą mieć poczucia, że są bezwartościowe i że się je stale wykorzystuje.
Po to biorą te środki. Zresztą, ja także brałem kokainę i dużo piłem(...).
Dziewczyny mówią swoim koleżankom o tej robocie:
"Słuchaj. Pieniądze są tutaj niezłe. W ogóle jest fajnie. Spróbuj".
Traktują seks jak zabawę. No i zaczyna się. Potem
pojawiają się prostytucja, kręcenie filmów porno. Jednak za tym wszystkim
kryje się AIDS i inne choroby przenoszone drogą płciową. Znam osoby, które
się zaraziły. To straszne. Zdarzało się, że kogoś zastrzelono, ale AIDS
jest najgorsze. To powolna tortura.
Wyjście
Carolyn McKenzie:

Zupełnie przez przypadek odebrałam
telefon od młodej dziewczyny, która robiła striptiz w nocnym klubie i
chciała stamtąd odejść. Spytała, czy mogę jej pomóc. Powiedziałam: "Zobaczymy,
co da się zrobić". Taki był początek trwającej już cztery lata akcji
zorganizowanej pomocy dziewczynom. One wiedzą, że mogą do nas zadzwonić,
a my staramy się zapewnić wiele rzeczy, których potrzebują, aby opuścić
biznes: pomóc w znalezieniu normalnej pracy, załatwić szkołę. Potem, po
skończeniu szkoły mogą znaleźć normalną pracę, która pozwoli im uregulować
rachunki. Zapewniamy także pomoc medyczną, pomoc dla ich dzieci, bezpieczne
miejsce do życia.
Amy McDonald:
Przez 15 lat, bez przerwy, robiłam striptiz. Oni całkowicie
kontrolowali moje życie. Kiedy chciałam z tym skończyć, straszyli mnie,
że nigdy nie znajdę pracy w Memphis. Straszyli mnie i ja się bałam. Dwa
lata temu powiedziałam sobie, że już dłużej nie mogę, że to przekracza
moje możliwości. Zadzwoniłam do siedmiu różnych miejsc i ostatni telefon
pozwolił mi wyjść stamtąd.
Trae Keller, były pracownik seksbiznesu:
Miałem cztery, pięć pięknych dziewczyn,
dostęp do wszelkich możliwych narkotyków, piłem tyle, ile chciałem. Moje
życie wypełniały najróżniejsze przyjemności. Miałem wielu fajnych kumpli,
z którymi wchodziliśmy w różne draki i dobrze się czuliśmy razem. Ale
cały czas czegoś mi brakowało, czułem wewnętrzną pustkę.
Janie O'Brien:
Zaszłam w ciążę. Widziałam moje
koleżanki, które jeszcze w zaawansowanej ośmio-, dziewięciomiesięcznej
ciąży tańczyły, robiły striptiz. Nie chciałam, aby i ze mną tak było.
Martwiłam się też, że po urodzeniu dziecka stracę pracę, bo moje ciało
się zmieni. Wówczas koncentrowałam się tylko na tym, jak wygląda moje
ciało. Dzięki niemu przecież zarabiałam. Byłam egoistką, skupioną jedynie
na sobie.
Zdecydowałam się na aborcję. Postanowiłam pozbyć
się dziecka, zamiast rozwiązać moje problemy. Nie myślałam wtedy, że może
powinnam postarać się znaleźć normalną pracę, może powinnam wrócić do
szkoły, może powinnam wyjść za mojego chłopaka, który potrafiłby utrzymać
naszą rodzinę. Nie myślałam w ogóle o tym. Po tym, jak usunęłam ciążę,
co miało rozwiązać moje problemy, one tylko narosły. Byłam apatyczna,
zgorzkniała. Nie chciałam jednak być taką. Miałam dopiero 23 lata, a czułam
się jakbym miała sto. Powiedziałam sobie: "Nie możesz być zgorzkniała
i cyniczna, masz dopiero 23 lata i całe życie przed sobą". Dlatego
zdecydowałam się opuścić ten biznes.
Trae Keller, były pracownik seksbiznesu:
Dziękuję Bogu, że kochał mnie tak
bardzo, że postawił na mojej drodze chrześcijanina, który zmienił całe
moje życie. Nie jestem pewien, czy żyłbym jeszcze, gdyby nie ten człowiek
i gdybym został w seksbiznesie. Mogło by mnie tu nie być, bo drogą, którą
szedłem był czysty hedonizm, wypełnianie przyjemnościami wewnętrznej pustki.
Tasha:
Jestem spłukana, nie mam pieniędzy. Rodzice pomagają mi
trochę, opłacają moje wydatki związane z korzystaniem z samochodu i ubezpieczenie.
Skorzystałam z pomocy finansowej i dzięki temu podjęłam na nowo naukę
w college'u i dostałam pracę na uniwersytecie. Jestem bardzo szczęśliwa,
nikt nie zna tam mojej przeszłości. Mam szczęście: teraz, kiedy wracam
do domu, spokojnie zasypiam. To wspaniałe.
Cincinnati
Dr Jerry Kirk, Koalicja Ochrony Dzieci i Rodziny:
Nastąpiła eksplozja pornografii.
Wszystko zaczęło się od kilkumilionowego biznesu, a już w początkach lat
'80 był to biznes przynoszący od 1 do 4 mld dolarów rocznie. Teraz są
to sumy rzędu 8 do 12 mld. Ta sytuacja motywuje nas do tego, aby u nas,
w Cincinnati, zrobić z tym porządek. Grupa różnych działaczy społecznych,
przedsiębiorców, duchownych doszła do wniosku, że trzeba oczyścić miasto
z pornografii. Współpracowaliśmy z szefem policji i miejscowym prokuratorem.
Wyeliminowaliśmy wszystkie sex-shopy, kluby z tańcem erotycznym i filmami
pornograficznymi, wszystkie agencje masażu. Założyliśmy stowarzyszenie
Społeczność dla Praw Obywatelskich. Udało nam się nawet ze wszystkich
sklepów wyeliminować 90 proc. miękkiej pornografii. A wszystko dlatego,
że mieszkańcy doszli do wniosku, że chcą coś zrobić z tym problemem.
Rick Schatz, Koalicja Ochrony Dzieci i Rodziny:
Encyklopedyczna definicja pornografii
mówi, że jest nią jakikolwiek materiał, który powstał po to, aby wywoływać
seksualne podniecenie. Zatem bardzo ważnym wyróżnikiem jest intencja danego
materiału, to, co ma on wywołać u odbiorcy. Ludzie, którzy nam zarzucają,
że chcemy ocenzurować wszystkie materiały erotyczne, twierdzą, że zakazalibyśmy
także Michała Anioła. Ale to niepoważny zarzut. W historii naszego sądownictwa
nigdy coś takiego się nie zdarzyło, nigdy nie było nawet podobnego niebezpieczeństwa
i nigdy go nie będzie, ponieważ Michał Anioł nie zamierzał wzbudzać podniecenia
seksualnego swoimi pracami i to nie jest pornografia.
Sąd amerykański ustalił, że każda społeczność ma prawo decydować, co jest
obsceniczne i co jest twardą pornografią. Społeczność lokalna może decydować,
czy dane materiały wzbudzają niezdrowe zainteresowanie seksem, czy przedstawiają
zachowanie seksualne w niewłaściwy sposób albo czy w danym materiale nie
ma poważnej wartości naukowej, literackiej, artystycznej czy politycznej.
Zatem sąd nie zdefiniował dokładnie, czym jest obsceniczność, ale wskazał
kierunek sądom przysięgłych, aby te miały prawo decydować, czym jest obsceniczność.
To jest bardzo trudne. Prawo jest, naturalnie, ważne, ale nie mniej ważna,
a może i ważniejsza, jest edukacja społeczeństwa w tej materii.
Dr Jerry Kirk, Koalicja Ochrony Dzieci i Rodziny:
Chodziliśmy po sklepach w mieście,
pytając sprzedawców, czy nie zechcieliby wycofać ze sprzedaży magazynów
erotycznych. Oni zazwyczaj odpowiadali, że nie schowają tych materiałów,
gdyż ludzie chcą je kupować i dlatego dalej będą je sprzedawać. Wtedy
stawialiśmy sprawę inaczej: "Jeśli będzie pan dalej to sprzedawał,
przestaniemy u pana kupować". On na to: "Trudno, ma pan do tego
prawo". Wtedy my: "Nie tylko my czy nasza rodzina przestaniemy
u pana kupować, ale zmobilizujemy innych, aby postąpili tak samo".
A sprzedawca znowu: "Róbcie, co chcecie". My dalej: "Nie
tylko przestaniemy kupować, ale zaczniemy pikietować pana stację benzynową
w tę sobotę, ponieważ sprzedaje się tu materiały, które niszczą życie
dzieci, młodych ludzi, małżeństw, rodzin. Jesteśmy zawiedzeni, że nie
dba pan bardziej o rodziny z naszej okolicy. Wydawało nam się, że pana
firma jest przyjazna rodzinie". I na koniec: "Jaki jest telefon
do pana szefa?"
Zadzwoniłem. Przedstawiając się powiedziałem,
że jestem pastorem prezbiteriańskiej społeczności liczącej 300 wiernych.
"Chciałem pana uprzedzić, że będziemy robić pikietę na pańskiej stacji
benzynowej i chciałbym, żeby nie był pan zaskoczony tą sytuacją. Chcemy
to zrobić, ponieważ sprzedaje pan pornografię, która niszczy życie młodym
ludziom i rujnuje rodziny. Sądziliśmy, że bardziej się pan troszczy o
naszą społeczność". On na to: "Wie pan, tylu ludzi chce to kupować".
Wtedy zapytałem: "Kto jest pana szefem i za jakie terytorium odpowiada?"
Okazało się, że jego szef odpowiada za całą wschodnią
część Stanów Zjednoczonych. Zadzwoniłem do niego, przedstawiłem się i
użyłem całego zestawu wcześniej stosowanych argumentów. Było mu bardzo
przykro. Zapytał, dlaczego chcemy go pikietować. "Ponieważ sprzedaje
pan materiały pornograficzne. Przepraszam, kto jest pana szefem?"
On podał mi nazwisko człowieka w Mineapolis odpowiedzialnego za całą sieć
tych stacji w Stanach Zjednoczonych.
Zadzwoniłem do niego. Znowu użyłem całej tej argumentacji:
"Jestem dr Jerry Kirk, pastor wspólnoty prezbiteriańskiej..."
Mój rozmówca przerwał mówiąc, że też jest chrześcijaninem. Zapytałem:
"Jest pan chrześcijaninem? Czy wie pan, jakie materiały sprzedaje
się w pańskich stacjach benzynowych?" On na to: "Bywało jeszcze
gorzej". Poprosiłem: "Czy mógłby pan zrobić mi uprzejmość? Chciałbym
poprosić pana o przeczytanie mojej książki zatytułowanej Ci, co zatruwają
umysły i obejrzenie magazynów pornograficznych, jakie sprzedaje się na
pańskich stacjach". "Dobrze, zrobię to" powiedział. Tej
soboty, zgodnie z zapowiedzią, pikietowaliśmy wszystkie stacje benzynowe
jego firmy w Cincinnati.
Dwa tygodnie później idę na stację benzynową przekonany,
że jeśli będzie tam pornografia, nie kupię benzyny. Tymczasem pornografia
zniknęła. Pytam: "Co się stało z pornografią?" A sprzedawca
odpowiada: "Wie pan, polityka państwowa!"
Tylko dwie godziny zajęło mi wykonanie tych wszystkich
telefonów, sześć godzin pikiety, może z dziesięć godzin przygotowywanie
wszystkich ludzi. Skutek? Udało się nam spowodować, że materiały pornograficzne
zniknęły z setek stacji benzynowych w całej Ameryce. Zrobiliśmy to, co
każda osoba słuchająca nas teraz może zrobić. Nawet jedna osoba może to
zrobić. Zaczęliśmy od ośmiu osób w jednej kongregacji w Cincinnati. Ta
grupa urosła do trzystu osób w całym mieście, potem było pięćset, tysiąc,
5 tys., 20 tys. osób zaangażowanych w ten cel. Wszystko w Cincinnati.
Potem zaczęliśmy budować podobne koalicje w całej Ameryce. Zaczęliśmy
w osiem osób. Każdy może budować podobną koalicję w swoim mieście, w swoim
sąsiedztwie, w swojej społeczności religijnej. Możemy naprawdę zrobić
coś przeciw pornografii!
Film na zlecenie Biura Pełnomocnika Rządu ds. Rodziny
zrealizowało
Stowarzyszenie Kulturalne "Fronda"
Warszawa 1998
Scenariusz i realizacja: Rafał Smoczyński
|