English version

Ostatni numer:



Szukaj
w artykułach:

Stronę przygotowało
Polskie Stowarzyszenie
Obrońców Życia
Człowieka - wydawca
pisma "Służba Życiu"



2002/01 - Mity edukacji seksualnej

Mity edukacji seksualnej


 Związek przyczynowo-skutkowy między aborcją a antykoncepcją

    W wielu środowiskach, szczególnie w mediach, promuje się fałszywy pogląd, jakoby poprzez antykoncepcję można było wyeliminować aborcję. Prawdą jest, że promowanie stosowania środków antykoncepcyjnych, powszechne ich stosowanie, prowadzi w skali społecznej nie do spadku, lecz do wzrostu liczby aborcji. Trzeba podkreślić, że niektórzy błędnie określają środki wczesnoporonne jako antykoncepcyjne np. "the morning after pill" (tzw. pigułkę po stosunku) RU-486 czy spiralę wewnątrzmaciczną (IUD), czy też pod określeniem "regulacja miesiączki" ukrywają aborcję. Ta błędna klasyfikacja powoduje zafałszowanie statystyk, które np. w Holandii wykazują stosunkowo niską liczbę aborcji - wskutek pominięcia abortywnego działania spiral i pigułek hormonalnych.
    Poniżej podajemy kilka wypowiedzi ekspertów (zarówno tych opowiadających się za ochroną życia ludzkiego od poczęcia, jak i tych, którzy akceptują aborcję), jednoznacznie wskazujących na związek przyczynowo-skutkowy między antykoncepcją a aborcją.
    W 1955 roku znany amerykański seksuolog, Alfred Kinsey (anty-life) powiedział: "największą częstotliwość wykonywanych aborcji zanotowaliśmy w grupie, która z reguły najczęściej stosuje antykoncepcję. (...) Uważam, że nie można mieć nadziei na to, by jakiekolwiek praktyki antykoncepcyjne (oprócz sterylizacji), mogły wyeliminować ten błąd, który jest przyczyną dużego procentu niechcianych ciąż i aborcji, zwłaszcza wśród kobiet z wyższych warstw społecznych i ekonomicznych" (cyt. za: Calderrone Mary, M. D., Editor, Abortion in the United States, New York: Paul B. Hoeber, Inc. 1956, p. 157)
    Prof. dr Christopher Tietze, jeden z najbardziej doświadczonych statystyków aborcyjnych na świecie, stwierdził już w 1956 r.:
"Należy oczekiwać wysokiej korelacji pomiędzy doświadczeniem aborcyjnym a doświadczeniem antykoncepcyjnym w przypadku populacji, w których zarówno antykoncepcja, jak i aborcja są dostępne. (...) Większe prawdopodobieństwo posiadania doświadczenia aborcji występuje u kobiet, które stosują antykoncepcję". (cyt. za: Clowes Brian, Facts of Life, Human Life International, Front Royal, Virginia 1997, p. 58)
    Dr med. Siegfried Ernst (przewodniczący Europejskiej Akcji Lekarzy) przypomniał z goryczą, że "już w 1964 r. 400 lekarzy i 45 profesorów uniwersyteckich ostrzegało w Ulmer Arztdenkschrift (Memoriał Lekarzy z Ulm) rząd niemiecki, że pigułka antykoncepcyjna (antybaby pill) wytworzy mentalność przeciwną dziecku, a to prowadzi do aborcji" (cyt. za: Empfängnisverhutung. Fakten, Hintergrunde, Zusammenhange, red. Roland Sussmund, Hanssler Verlag 2000 s. 1218)
Dr Malcom Potts (anty-life) już w 1973 r. stwierdził: "Jeśli ludzie zaczną stosować antykoncepcję, to nie nastąpi spadek, lecz wzrost liczby aborcji" (cyt. za: Potts Malcolm, Fertility Rights, The Guardian, 25 April 1979)
    Francuski profesor J. Savatier podkreśla: "Zachodzi korelacja pomiędzy systematycznym stosowaniem techniki zapobiegawczej a uciekaniem się do przerywania ciąży w razie niepowodzenia. W obydwóch przypadkach jest taki sam sposób myślenia - oparty na prawie do aktywności seksualnej przy odmowie dania życia dziecku". (cyt. za: Toulat J., Sztuczne poronienie, Ed. d. Dialogue, Societe d’Editions Internationales, Paryż 1978).
    Dr Judy Bury w 1981 r. stwierdziła: "Istnieją jednoznaczne dowody, że wbrew temu, co wydawałoby się do przewidzenia, promowanie stosowania środków antykoncepcyjnych prowadzi do wzrostu liczby aborcji" (cyt. za: "Sex Education for Bureacrats", The Scotsman, 29 June 1981).
    Prof. dr Janet E. Smith z Uniwersytetu w Dallas w USA:
"Istotną różnicą pomiędzy antykoncepcją a naturalnym planowaniem rodziny jest fakt, że kobiety poddające się aborcji w większości stosowały antykoncepcję, natomiast kobiety, które stosują naturalne metody planowania rodziny, prawie nigdy nie usuwają ciąży. Te, gdy zachodzą w nieplanowaną ciąże, w pełni ją akceptują.
    Antykoncepcja usuwa ze stosunku seksualnego element prokreacji. Sprawia, że ciąża wydaje się raczej wypadkiem niż naturalną konsekwencją, na którą ludzie odpowiedzialni powinni być przygotowani. Wtedy aborcja staje się rozwiązaniem problemu niechcianej ciąży. Antykoncepcja umożliwia utrzymywanie stosunków seksualnych tym kobietom, które nie są gotowe na zajmowanie się dzieckiem. Kiedy zachodzą w ciąże, mają pretensje do nienarodzonego dziecka za to, że wkroczyło w ich życie i uciekają się do aborcji. (...)
    Jest faktem, że ten sam system przekonań i postawa psychologiczna, która dopuszcza antykoncepcję, chętnie również dopuszcza aborcję". (cyt. za: Smith J. E., The connection between contraception and abortion, The Rescuer, Vol. VII, No 4, 1993)
    Dr Marek Czachorowski: "Doświadczenie edukacji seksualnej w krajach zachodnich - która ukierunkowana była na dostępność środków antykoncepcyjnych dla młodzieży - wykazało bez jakichkolwiek wątpliwości, iż nie prowadzi ona do spadku ilości nieplanowanych ciąż wśród tej grupy wiekowej. Powoduje natomiast znaczący ich wzrost. Te obserwacje sprawdzają się nie tylko w odniesieniu do młodocianych, którym można by zarzucić właściwą temu wiekowi lekkomyślność i nieliczenie się z możliwymi następstwami swoich działań. Dane statystyczne pokazują, iż szeroki dostęp również dorosłych do antykoncepcji nie prowadzi do zmniejszenia ilości aborcji. Widać to chociażby na przykładzie Holandii. Wbrew rozpowszechnionym ostatnio w naszym kraju dezinformacjom na ten temat, należy wspomnieć, iż dokonuje się tam nie 5 na 1000 (jak słyszeliśmy nieraz w Sejmie), ale według zaniżonych szacunków 100 aborcji na 1000 ciąż. Ponadto do zabiegów przerywania ciąży nie zalicza się w Holandii wczesnych poronień zwanych regulacją menstruacji (niektóre szpitale przeprowadzają ich do 600 tygodniowo). Wszystko to pomimo ogromnego rozpowszechnienia antykoncepcji w tym kraju. Tę samą prawidłowość spotykamy również w Danii (300 aborcji na 1000 ciąż) czy też Austrii (330-563 na 1000). (...) Nie znaczy to jednak oczywiście, że wszystkie osoby, które zawiedzie antykoncepcja, decydują się na aborcję. Tym niemniej sięgając po antykoncepcję, otwierają sobie prostą drogę do aborcji". (Czachorowski M., Nowy imperializm, Inicjatywa Wydawnicza Ad Astra, Warszawa 1997, s. 104)
    Amerykańska Rada ds. Ludności (Population Council Report): "Jest bardziej prawdopodobne, że na aborcję zdecydują się kobiety, które stosowały antykoncepcję, niż te, które jej nie stosowały". (cyt. za: McDowell Josh, Mity edukacji seksualnej, Oficyna Wydawnicza Vocatio, Warszawa 1999, s. 183)
    Dr n. med. Rudolf Ehmann (Szwajcaria): "Nie można zmniejszyć liczby aborcji poprzez antykoncepcję. Potwierdza to wiele statystyk. Liczba aborcji rośnie najszybciej w krajach o największej akceptacji antykoncepcji. Aborcja była i będzie stosowana przez te osoby, które zawiodła antykoncepcja". (cyt. za: Empfängnisverhütung. Fakten, Hintergrunde, Zusammenhange, red. Roland Sussmund, Hanssler Verlag 2000, s. 246)
     Japonia
     W Japonii ankieta dziennika Mainichi, obejmująca 3 500 małżeństw, ujawniła, że pary używające środków antykoncepcyjnych, sześć razy częściej niż inne uciekają się do przerywania ciąży. (por. Toulat J. Sztuczne poronienie, Ed. d. Dialogue, Societe d’Editions Internationales, Paryż 1978, s. 132)
     Słowacja
     "Analiza danych uzyskanych w r. 1992 z 38 okręgów w Słowacji wykazała, że na każde 8-10 nowych użytkowniczek antykoncepcji przypada przeciętnie 1 dodatkowa aborcja (...). Należy z całą stanowczością stwierdzić: nie można osiągnąć obniżenia wskaźnika aborcji poprzez promowanie/wzrost stosowania antykoncepcji" (cyt. za: Andrzej Hradocky, Karol Pastor, Alternative zur Abtreibung? Eine kritische Untersuchung [w:] Empfängnisverhütung. Fakten, Hintergrunde, Zusammenhange, red. Roland Sussmund, Hanssler Verlag 2000, s. 246)
     Szwajcaria
     "Według danych Centrum Informacji o Rodzinie i Antykoncepcji (CIFERN), odsetek kobiet stosujących pigułkę antykoncepcyjną i prezerwatywy oraz zgłaszających się do aborcji w 1990 r. wyniósł 49 proc., a w 1992 aż 73 proc." (Za: "Medizin und Ideologie" nr 1/2002, s. 45)
     USA
     Wyniki narodowego studium zrealizowanego w latach 1994-95 w oparciu o dane uzyskane od 9985 pacjentek, które poddały się aborcji, wykazały, że kobiety, które współżyją poza małżeństwem i nie identyfikują się z żadną religią 3,5 do 4 razy częściej poddają się aborcji niż "przeciętne" kobiety w populacji.
W latach 1987 do 1994/5 nastąpił procentowy wzrost kobiet poddających się aborcji a wcześniej stosujacych antykoncepcję - z 51 proc. do 58 proc. (por. Henshaw Stanley K., Kost Kathyrn, Abortion patients in 1994-1995 characteristics and contraceptive use, "Family Planning Perspectives", Vol. 28, No 4/1996)
     Wielka Brytania
     W Anglii proporcja sztucznych poronień była 8,7 razy wyższa u małżeństw przyzwyczajonych do używania środków zapobiegawczych - według raportu Królewskiej Komisji Ludnościowej z 1949 roku. (por. Toulat J. Sztuczne poronienie, Ed. d. Dialogue, Societe d’Editions Internationales, Paryż 1978, s. 132)
W ośrodku aborcyjnym M. Stopes w Leeds, w ciagu 5 lat zapytano 4666 kobiet, które poddały się aborcji o przyczynę ich zajścia w ciążę. 46,6 proc. odpowiedziało, że zaszły w ciążę wskutek zawodności prezerwatyw (por. British Journal of Family Planning, 22, 1996, 6-8).

Antykoncepcja poprzedza aborcję

     Znamienna jest także chronologia przeprowadzania legalizacji aborcji i antykoncepcji. W Stanach Zjednoczonych zalegalizowano stosowanie środków antykoncepcyjnych tylko dla małżeństw w 1965 r. (decyzją Sądu Najwyższego), dla wszystkich w 1968 r., zaś legalizacja aborcji nastąpiła w 1973 r. We Francji w 1967 r. parlament dopuścił stosowanie antykoncepcji, a aborcję w 1975 r.
     Wniosek:
    Antykoncepcja nie prowadzi do redukcji liczby aborcji, a jej promowanie i rozpowszechnianie w skali społecznej prowadzi do wzrostu liczby aborcji.

Stanisław Śliwiński

Właściwe rozwiązanie

dr Wanda Póltawska:
"Chcę z naciskiem powiedzieć, że antykoncepcja jest niepotrzebna, gdyż planowanie rodziny jest możliwe bez antykoncepcji. Wystarczy bowiem poznać funkcjonowanie swego organizmu, aby <obejść> ludzką płodność. Naturalne funkcje kobiecego organizmu zawierają rozwiązanie problemu płodności. W naturalnym planowaniu rodziny istnieje wystarczająco dużo diagnostycznych metod dla dokładnego określenia płodnego okresu. Problem dzisiaj nie tkwi w diagnozie, lecz w konieczności podporządkowania człowieka (...) sytuacji określonej diagnozą. W ramach naturalnego planowania rodziny jest oczywiste, że ci małżonkowie, którzy nie chcą lub nie mogą mieć dziecka, w płodnych dniach rezygnują z pożycia płciowego". (Półtawska W., Psychologiczne nastawienie do zapobiegania poczęciu - skutki dla małżeństwa, [w:] Empfängnisverhütung. Fakten, Hintergrunde, Zusammenhange, red. Roland Sussmund, Hanssler Verlag 2000, s. 246).